fbpx

Spirulina. Efekty po 6 miesiącach zażywania

by Projekt Food
spirulina

Praca, szybkie tempo życia, kawka za kawką, delegacje, lot za lotem, wineczko wieczorem. Jeszcze kilka lat temu tak wyglądało moje życie. Niespecjalnie zastanawiałam się czy żyję zdrowo czy nie. Ważne, że intensywnie i ciągle coś się działo. Później przyszła ciąża. Pomimo, że upragniona i wyczekana to nie miałam zamiaru zwalniać tempa.

Pracowałam, biegałam do 7 miesiąca i przez myśl mi nie przeszło żeby cokolwiek zmieniać. Poród lekko mnie wyhamował i czy tego chciałam czy nie, przez pierwsze miesiące musiałam zwolnić. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak fatalnie traktowałam swój organizm.

Nieprzespane noce wigoru nie dodają a tym bardziej urody. Byłam permanentnie zmęczona pomimo, że moje dziecko należało raczej do tych „łatwiejszych w obsłudze”. Ziemista cera i podgrążone oczy to był mój znak rozpoznawczy. Dodatkowo łapałam infekcję za infekcją. To był najwyższy czas na zmiany.

Podczas karmienia piersią wolałam dla pewności nie kombinować z dietą. Po zakończeniu postanowiłam porządnie zabrać się za regenerację organizmu, który już przed ciążą nie był w najlepszej formie.

Wokół spiruliny krążyłam już od dawna, postanowiłam więc zagłębić temat nieco bardziej i rozpocząć kurację. Ale od początku:

Co to jest spirulina?

Spirulina jest niebiesko-zieloną algą hodowaną w wodach słodkich lub morskich. Uprawiana jest najczęściej w rejonach Azji (np. Chiny, Tajwan), Ameryki Północnej (Hawaje, Meksyk), Afryki i Ameryki Południowej. Znana była już przez Azteków a swoje odrodzenie przeżyła w 60 latach XX wieku kiedy to rozpoczęto sztuczne hodowle tej algi. Ze względu na dużą ilość białka nazywana jest zielonym mięsem a jej wartości odżywcze naprawdę trudnie przeceni. Niektórzy nawet twierdzą, że hodowana na masową skalę spirulina mogłaby zwalczyć głód na ziemi.

Właściwości spiruliny

O wszystkich właściwościach spiruliny potwierdzonych naukowo z pewnością stworzę jeszcze osobny artykuł. Najważniejsze jest to, że spirulina to prawdziwa bomba składników odżywczych. Nie bez powodu zaliczana jest do tzw „superfoods”.

Zawiera od ok 50-70% bardzo dobrze przyswajalnego białka. Badania naukowe nie są jednak jednomyślne, czy spirulina jest w stanie zaspokoić dzienne zapotrzebowanie na białko. Pewne jest jednak to, że nic nie zastąpi zróżnicowanej i zbilansowanej diety. No ale do spiruliny wracając. Zawiera ona całą masę witamin i minerałów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. A są to:

  • tiamina (witamina B1)
  • ryboflawina (witamina B2)
  • niacyna (witamina B3)
  • kwas pantotenowy (witamina B5)
  • pirydoksyna (witamina B6)
  • biotyna (witamina B7)
  • inozytol (witamina B8)
  • kwas foliowy (witamina B9)
  • witamina B12
  • potas 1048 mg
  • fosfor 914 mg
  • magnez 216 mg
  • sód 186 mg
  • wapń 171 mg
  • żelazo 40 mg
  • cynk 5 mg
  • mangan 4 mg
  • miedź 0,48 mg
  • selen 14 µg

Brzmi nieźle. Spirulina jest źródłem witamin A, C, D, E, K. Ponadto:

  • oczyszcza – pomaga w usuwaniu metali ciężkich z organizmu
  • obniża poziom glukozy we krwi i reguluje poziom cholesterolu
  • pomaga w leczeniu anemii
  • poprawia odporność organizmu
  • zapobiega powstawaniu miażdżycy
  • działa antynowotworowo
  • przyspiesza metabolizm

I wiele innych właściwości, którymi zajmę się w osobnym artykule.

Przez pół roku zażywałam spirulinę. Efekty?

Przyjmowałam spirulinę konsekwentnie przez pół roku. Na początku zażywałam tabletki (6 na dobę), później przerzuciłam się na spirulinę w proszku. Dodawałam ją do koktajli lub piłam w postaci porannego szota. Tego drugiego nie polecam, spirulina smakiem nie grzeszy. A i zapach też ma niespecjalny.
Pierwsze efekty przyszły po miesiącu. Organizm zaczął się oczyszczać i moja twarz przez pare tygodni obsypana była krostkami. Przetrwałam to jakoś, w końcu i tak większość dnia spędzałam w domu z dzieckiem.
Po mniej więcej dwóch miesiącach odkryłam, że jakoś mam więcej energii, nie czuję się tak zmęczona i przestała mnie boleć głowa. Odżyłam jednym słowem. Cera się w końcu ustabilizowała i jej stan bardzo się poprawił. Po krostkach nie było śladu a co najważniejsze twarz zrobiła się promienna i gładka. Chyba naprawdę potrzebowałam detoksu.

Najważniejsze było jednak dla mnie widoczne wzmocnienie organizmu. W okresie jesienno-zimowym również uchowałam się bez infekcji. Myślę, że spirulina również miała w tym swój udział.

Podsumowując

Osobiście byłam zachwycona półroczną kuracją spirulinową. Cera znacznie się poprawiła i rozpromieniła. Uczucie wiecznego zmęczenia przeszło w zapomnienie a organizm z pewnością się wzmocnił. Kolejną kurację miałam rozpocząć po kilku miesiącach przerwy, jednak zaszłam w drugą ciążę i wolałam poczekać. Teraz znowu zaczęłam i od miesiąca zażywam tabletki. Z pewnością pojawi się druga część tego artykułu jeżeli zauważę inne rezultaty.
Tymczasem spirulinę poleciłabym każdemu, kto chce wzmocnić i oczyścić swój organizm. Dla mnie idealnie sprawdziła się jako pomoc w regeneracji organizmu po ciąży.

Pozdrawiam 🙂

spirulina
źródło: spirulina.pl

This website uses cookies to improve your experience. We'll assume you're ok with this, but you can opt-out if you wish. Accept Read More

Privacy & Cookies Policy
Następny